Wszystko zaczyna się od empatii – Design Thinking

Irytujesz się, kiedy podczas dyskusji pada stwierdzenie: „Spróbuj wejść w moje buty”? Jeżeli to wyrażenie działa na Ciebie jak płachta na byka, to wiedz, że nie jesteś w tym odosobniony.

Wielu ludzi, w tym ja, myśli wtedy: "Łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić". Szczególnie gdy niewyczerpalne pokłady empatii to nie jest Twój najmocniejszy zasób.

Jeśli żyjesz z dostarczania klientom produktów i usług, to wiesz, jak ważne jest zrozumienie ich potrzeb i bolączek. Ponownie: "Łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić".

Polecam sięgnąć do inspiracji i konkretnych narzędzi z metodologii Design Thinking. Dla porządku, cytując za polskim portalem wiedzy o Design Thinking, jest to: "metoda tworzenia innowacyjnych produktów i usług w oparciu o głębokie zrozumienie problemów i potrzeb użytkowników". Jej twórca David M. Kelley za istotę Design Thinking uważa: "łączenie ludzkich potrzeb z tym, co jest technicznie wykonalne i opłacalne".

Stanford Design Thinking Model

Design Thinking opiera się na następujących założeniach:

1. Koncentracja na użytkowniku - zrozumienie jego uświadomionych i nieuświadomionych potrzeb.
2. Interdyscyplinarny zespół - spojrzenie na problem z wielu perspektyw.
3. Eksperymentowanie i częste testowanie hipotez - budowanie prototypów i zbieranie feedbacku od użytkowników.

Metoda szczególnie sprawdza się przy kreowaniu nowatorskich rozwiązań - nowych produktów, innowacyjnych technologii, usług, strategii, procesów, programów edukacyjnych, a nawet modeli biznesowych. Czyli wszędzie tam, gdzie trzeba odpowiedzieć na zmieniające się potrzeby klientów.

Praca według modelu Design Thinking przebiega według pięciu etapów: empatyzacji, definiowania problemów, generowania pomysłów, budowania prototypów oraz testowania. Dla mnie najbardziej magiczną jest ta pierwsza, czyli empatyzacja. Jej celem jest "wejście w skórę klienta". Dzięki temu odkrywa się potrzeby, których sami użytkownicy nie potrafią dokładnie opisać bądź skonkretyzować.

"Od przerażenia do zachwytu"

Flagowym case study odnośnie fazy empatyzacji jest dla mnie projekt GE Healthcare, firmy produkującej sprzęt medyczny. Pittsburgh Children Hospital zlecił GE Healthcare zaprojektowanie rezonansu magnetycznego do diagnozy dzieci. Każdy rodzic wie, że wizyta z dzieckiem na pobranie krwi jest już wystarczająco wielkim wyzwaniem, a co dopiero badanie rezonansem magnetycznym! Tym wszystkim, którzy nie mieli do czynienia z tą wątpliwą przyjemnością dość powiedzieć, że badanie trwa ok. 30 minut. Przez cały ten czas leżysz nieruchomo, ściśnięty i samotny w maszynie, z której wydobywa się przerażający huk. Jest to dość uciążliwe dla osoby dorosłej, a co dopiero dla malca. Dzieci odczuwają lęk i nie potrafią pozostać w bezruchu.

Z pomocą przyszła metodologia Design Thinking. Wyzwanie: jak zaprojektować środowisko, które będzie przyjazne, jak ułożyć proces, żeby na badanie dzieci czekały jak na wielką przygodę? Tej odpowiedzi mogły udzielić tylko same dzieci podczas sesji ideowych, które były metodą użytą w fazie empatyzacji.

W konsekwencji do wykonywania rezonansu zaprojektowano pokoje, które okazały się strzałem w dziesiątkę. W przeróżnych scenariuszach przygód, z użyciem aromaterapii i pięknych, niecodziennych dekoracji, dzieci są przenoszone do wyobrażeniowego świata. Polecenia lekarza, aby dokładnie wykonać skanowanie, stają się częścią przygody. Na przykład w jednej z narracji dzieci kładą się w kajaku. Lekarz mówi dziecku, aby nie kołysało łodzią, a jeśli naprawdę nie ruszy się z miejsca, nad kajakiem zacznie przeskakiwać ryba. Scenografię stanowi wrak statku pirackiego i kilka zamków z piasku. Proces stał się dzięki temu mniej stresujący, a czas badania został skrócony.

Co niewątpliwie cieszy to fakt, że polski rynek potrafi korzystać z benchmarków. W listopadzie 2017 roku koncept został wdrożony w Szpitalu Krysiewicza w Poznaniu w pracowni tomografii komputerowej. Tomograf wyświetla dzieciom bajki i zabawne instrukcje, jak mają się zachować w czasie badania. Sam tomograf znajduje się też w przyjemnej, bardzo kolorowej sali.

Produkt, który ma sens

Jak zatem "wejść w skórę klienta", dla którego projektujesz produkt lub usługę? Poprzez znalezienie pogłębionych, a przez to świeżych odpowiedzi na pytania: "Kto konkretnie jest moim użytkownikiem?" i "Co liczy się dla tej osoby?". Na etapie empatyzacji używa się narzędzia, jakim jest mapa empatii. Przeprowadza się też analizę środowiska, w którym występuje problem lub potrzeba opracowania nowego produktu czy usługi. Cenne są również obserwacje zachowań użytkowników, ponieważ być może wykorzystują jakieś własne, amatorskie usprawniania, które mogą stanowić inspirację dla nowych rozwiązań.

Jeżeli klientocentryzm nie jest dla Ciebie tylko pustym hasłem, Design Thinking na pewno pomoże Ci być bliżej użytkownika i tworzyć produkty, które mają sens.

Data powstania artykułu: 17.06.2018

Autor artykułu

Iwona

Iwona Skiba

Prezes Zarządu, Dyrektor Obszaru Psychologii Biznesu

Szkolenia, które mogą Cię zainteresować

Personalizowany e-learning - dowolny temat w angażującej, zdalnej formie

Projekty dofinansowane

Dofinansowanie na szkolenia

Najbliższe szkolenia otwarte

Polecane artykuły

Odporna organizacja nie powstaje przypadkiem

Jak firmy mogą wzmacniać dobrostan pracowników?

Czytaj więcej

Liderzy z żelaza i zespoły, które przy nich milkną

Co, jeśli twój zespół ma więcej do powiedzenia niż słyszysz na spotkaniach?

Czytaj więcej

Docenianie ma moc – e-book

Poznaj pięć języków doceniania i dowiedz się, jak wykorzystywać je w codziennej pracy. Przekonaj się, że docenianie ma realną siłę.

Czytaj więcej